środa, 12 stycznia 2011

5 URODZINY

Obchodziliśmy jakiś czas temu 5 urodziny Benia. Wspomnienie po dekoracji zrobionej z tej okazji.


sobota, 2 października 2010

SŁOWA

UKĄSKA - gdy zostajesz ukąszony przez jakieś zwierzę - stajesz się jego UKĄSKĄ. Znaczy się przekąsił cię na posiłek.

Kasztany rosną na kasztanowcu, a żołędzie na ŻOŁĘDZIOWCU.

Tłumaczyłam Beniowi czym zajmuje się ślusarz. Benio wysłuchał z uwagą i powiedział, że jego zdaniem ślusarz powinien WYMIENIAĆ ŚLIMAKOM ŚLUZ

- Beniu, tak niedawno się urodziłeś, a juz masz prawie 5 lat. Zobacz jak ten czas płynie.
Benio: Jak woda w wodospadzie.
Wiktoria: Jak na karuzeli.

UHU POWER DOG

Dzisiaj jest wielki dzień, ponieważ po miesiącach pustego okna w naszej sypialni pojawiłsię wreszcie karnisz. Po tym doniosłym wydarzeniu zostało trochę pustych pudełek i foliowych torebek. Pudełka zostały zagospodarowane przez Wiktorię i powstał z nich kolejny pies z okazałym ogonem i futerkiem zrobionymi z gazy wyjętej z naszego śmieciowego pudła.


Benio również niedawno ulepił psa, który z kolei za konstrukcję brzuszka ma pudełko po kropelkach Zyrtec. Na początku Beniowy piesek miał trochę dłuższą szyję, ale masa solna, zanim wyschla, opadła pod swoim wlasnym siężarem i pies położył głowę na łapkach.


Jak zerkam wstecz na opublikowane posty to same śmieci u nas. Ale śmieciowe skarby przydają sie - Mąż dzisiaj użył sreberko od czekolday do naprawy pilota od tlewizora.

PTAKI


Zimorodek wygrzewa się na słoneczku


a puchacz zmarszył groźnie brew.

Ptaki namalowała Wiktoria (6 lat)

piątek, 24 września 2010

PIESEK DLA BABCI raz jeszcze

A oto piesek dla babci, bohater pierwszego posta na moim blogu, a wlaściwie to suczka, wraz ze swoim "mężem" AMBEREM rasy pomeranian, oraz jego kolegą GINGEREM:)

czwartek, 23 września 2010

MALOWANIE Z GUSTAWKIEM

O koniu Gustawie muszę napisać więcej, gdyż zdecydowanie na to zasługuje. Jest to ukochana pluszowanka mojego syna, a ostatnio niepodważalny autorytet w sprawach plastycznych. Dla Gustawa sa rysowane jabłka i marchewki, stajnia, laka do biegania, strumyczek z woda, i nawet góra tak wysoka, ze jak wejdzie na nią nocą, to kopytkiem będzie strącał gwiazdy...


To Gustaw dodaje otuchy gdy rysowanie konkretnych rzeczy wydaje jeszcze nie pięciolatkowi (ale już niedługo) zbyt trudne i frustrujące. Dla ukochanego przyjaciela łatwiej próbować pokonać opór jaki stanowi bardziej precyzyjne przedstawianie rzeczywistych przedmiotów.
Rozkosznie abstrakcyjne linie "do naprawiania samochodu" czy tez do "ścinania drzew", linie które potrafiły być dosłownie wszystkim, nawet projektem pokoju; oraz plamy precyzyjnie malowane, przemalowywane i bardzo często na koniec ginące w szarości sięgającej niemal po łokcie, ustępują miejsca rozpaczliwym stwierdzeniom:"nie udaaalo mi się", "nie umiem" lub "daj mi nowa kartkeeę", a wszystko z oczami pełnymi łez.
Pierwszym zwiastunem nowego etapu było " tutaj mi nie wyszło" ze wskazaniem na jedna z plam, która dla oka patrzącego z zewnątrz była absolutnie niczym nie różniąca się od innych plam koloru namalowanych na tej pracy.
Beztroska radość z samego procesu malowania dojrzała do potrzeby przedstawienia konkretu.
Dobre rady mamy, typu "narysuj duże kółko to będzie brzuszek, a teraz małe to będzie główka" nie znalazły zastosowania ani trochę, a nawet wręcz przeciwnie, bo mama potrafi a ja nie.
I wtedy pomógł Gustwek - położył się na kartce i chciał żeby go odrysować. Na początek odrysowywanie i kolorowanie Gustawa okazało się świetną zabawą. A potem Gustaw zaczął potrzebować rożnych rzeczy, tych podstawowych jak wody do picia i trawy do jedzenia, ale szybko okazało się, ze gdzieś musi schronić się przed deszczem, chciałby mieć piękną łąkę z kwiatkami do biegania, lubi jeść jabłka i marchewki, ze samemu jest mu nudno i chciałby mieć przyjaciół.
I znowu rysowanie zrobiło się przyjemne, a Gustaw tylko stoi, przygląda się i komentuje, ze woda w strumyczku zimna, ale kłaść się już nie musi.

PODGLADACZE....

Podgladacze powstaly z tekturowych rur. Jeden zostal wyposazony w rekojesc ze szpulki po niciach oraz kolka do mocowania styropianu przy ocieplaniu elewacji, przywiezionego z placu budowy u dziadka. Drugi z kawalka rury, ktory zostala uznana za zbyt krotka, wiec zostala przedluzona o kilka kolek bedacych pozostaloscia po tasmie dwustronnej.