Z czego składa się słonecznik? Ten konkretny z tektury i tekturowych rurek rożnego pochodzenia, papieru do pakowania kwiatów, okrągłego pudełka po płytach CD, gąbki i żółtej maty antypoślizgowej... Wiktoria robiła go do szkoły. Pod słonecznikiem wykwitła nam spontaniczna, sąsiedzka impreza pod hasłem: malujemy konie, ponieważ zaprzyjażnione dzieci wróciły właśnie z imprezy w stajni.
A efekty wspólnych działań dołączyły do naszej ekspozycji:
Wspólne zabawy plastyczne z dziećmi to powrót do świata wyobraźni. Zamieszczam tutaj historie różnych prac, zabaw, projektów robionych z dziećmi, przez dzieci lub dla dzieci, przez Wiktorię i rok młodszego Benia oraz przeze mnie, bo ja tez uwielbiam farby, kredki, i wszelkie prace ręczne. I na pewno znajda tutaj swoje miejsce również fotografie mojego męża Tomka. Takie bardziej kolorowe okruszki i beztroskie chwilki z naszego codziennego życia :)
niedziela, 8 listopada 2015
wtorek, 3 listopada 2015
KLUB FUGAZI I REAKTOR - LABORATORIUM RZEŻBY
Nawiązując do wcześniejszego postu - kiedy uda się jednak zmieścić taką "myśl większą niż mieści się w głowie" okazuje się, że w głowie pojawia się przestrzeń również na inne myśli :) Pomysł, żeby przekroczyć progi KLUBU FUGAZI nie mieści mi się głowie, bo hałas, bo ścisk.... a jednak...
Dzięki współdziałaniu Fugazi i pracowni rzeżby REAKTOR-LABORATORIUM RZEŹBY mieszczących się po sąsiedzku w budynku przy ul. Mińskiej 65 na Pradze, w klubie ma miejsce Wystawa Młodych Twórców. A ja i moja przyjaciółka Joasia Adamek bierzemy w niej udział.
Bardzo serdecznie dziękujemy właścicielowi klubu i wszystkim zaangażowanym w tworzeniu wystawy, za możliwość wzięcia w niej udziału. Pozdrawiamy!
Dzięki współdziałaniu Fugazi i pracowni rzeżby REAKTOR-LABORATORIUM RZEŹBY mieszczących się po sąsiedzku w budynku przy ul. Mińskiej 65 na Pradze, w klubie ma miejsce Wystawa Młodych Twórców. A ja i moja przyjaciółka Joasia Adamek bierzemy w niej udział.
Bardzo serdecznie dziękujemy właścicielowi klubu i wszystkim zaangażowanym w tworzeniu wystawy, za możliwość wzięcia w niej udziału. Pozdrawiamy!
piątek, 23 października 2015
....ŻE NIE MIEŚCI SIĘ W MOJEJ GŁOWIE
Szkic Benia o „myśli, tak wielkiej, że nie mieści się w głowie” zainspirował mnie do przemyśleń, na temat rzeczy, które nie mieszczą się w mojej głowie.
Doszłam do wniosku, że całe długie lata w mojej głowie nie mieścił się.... TANIEC. Tak, właśnie taniec. W zasadzie całe życie byłam przekonana, że nie lubię tańczyć, bo hałas, bo ścisk, bo nie umiem kroków... I gdyby nie moje starsze dziecko, pewnie tańca nie odkryłabym nigdy.
Kiedy Wiktoria poszła do szkoły, zaczęła uczestniczyć w zajęciach tanecznych, w które stopniowo wciągnęła się aż po uszy. Teraz po domu nie chodzi tylko tańczy, podskakuje, podśpiewuje, a jak ma dostatecznie dużo miejsca robi gwiazdy i mostki i inne akrobacje.
Któregoś dnia od mamy - Kompozytorki Ogrodów, z ogromnym zdziwieniem dowiedziałam się, że oprócz grupy tanecznej dla dzieci jest też grupa dla mam, którą bardzo fajna trenerka (którą należałoby nazwać Kompozytorką Ruchu) krok po kroczku uczy tak, że nawet ten słoń z nadepniętym uchem by się nauczył. Wszelkie jej opowieści systematycznie wkładałam między bajki, nie zdając sobie sprawy, że były jak kropla drążąca skałę. Ale kiedy zobaczyłam finalny występ na zakończenie sezonu, zatkało mnie: jak pięknie, jak kobieco i z jakim wdziękiem dziewczyny tańczyły!
Zapragnęłam, że ja też chcę! Myślałam, że wiem w co się pakuję: znałam opowieść z pierwszej ręki jak wyglądają treningi, widziałam finalny występ, uznałam że można będzie schować się w ostatnim rzędzie jako tło dla tych, które tak pięknie tańczą – do przeżycia. O ja naiwna. W jak niesamowitym byłam błędzie!
Nie będę się rozpisywać ile mnie to kosztowało, żeby zmieścić w głowie myśl o tańczeniu na pikniku. Grunt, że zmieściłam.
Ale najważniejsze co chciałam napisać, to że kiedy już taką myśl uda się w głowę wtłoczyć, to pojemność głowy jakby się trochę zwiększała. Podobno fachowo nazywa się to wychodzeniem ze strefy komfortu.
Doszłam do wniosku, że całe długie lata w mojej głowie nie mieścił się.... TANIEC. Tak, właśnie taniec. W zasadzie całe życie byłam przekonana, że nie lubię tańczyć, bo hałas, bo ścisk, bo nie umiem kroków... I gdyby nie moje starsze dziecko, pewnie tańca nie odkryłabym nigdy.
Kiedy Wiktoria poszła do szkoły, zaczęła uczestniczyć w zajęciach tanecznych, w które stopniowo wciągnęła się aż po uszy. Teraz po domu nie chodzi tylko tańczy, podskakuje, podśpiewuje, a jak ma dostatecznie dużo miejsca robi gwiazdy i mostki i inne akrobacje.
Któregoś dnia od mamy - Kompozytorki Ogrodów, z ogromnym zdziwieniem dowiedziałam się, że oprócz grupy tanecznej dla dzieci jest też grupa dla mam, którą bardzo fajna trenerka (którą należałoby nazwać Kompozytorką Ruchu) krok po kroczku uczy tak, że nawet ten słoń z nadepniętym uchem by się nauczył. Wszelkie jej opowieści systematycznie wkładałam między bajki, nie zdając sobie sprawy, że były jak kropla drążąca skałę. Ale kiedy zobaczyłam finalny występ na zakończenie sezonu, zatkało mnie: jak pięknie, jak kobieco i z jakim wdziękiem dziewczyny tańczyły!
Zapragnęłam, że ja też chcę! Myślałam, że wiem w co się pakuję: znałam opowieść z pierwszej ręki jak wyglądają treningi, widziałam finalny występ, uznałam że można będzie schować się w ostatnim rzędzie jako tło dla tych, które tak pięknie tańczą – do przeżycia. O ja naiwna. W jak niesamowitym byłam błędzie!
Nie będę się rozpisywać ile mnie to kosztowało, żeby zmieścić w głowie myśl o tańczeniu na pikniku. Grunt, że zmieściłam.
Ale najważniejsze co chciałam napisać, to że kiedy już taką myśl uda się w głowę wtłoczyć, to pojemność głowy jakby się trochę zwiększała. Podobno fachowo nazywa się to wychodzeniem ze strefy komfortu.
środa, 17 czerwca 2015
niedziela, 14 czerwca 2015
CIUCHCIA DLA TATY
Ciuchcię Benio zrobił dla taty w prezencie świątecznym, ale dopiero teraz doczekała się sesji zdjęciowej:
Dzięki nowatorskiemu połączeniu zakrętek od przetworów babci, patyczków, które kiedyś miały być strzałami i plastikowej rurki o niewiadomym przeznaczeniu, powstała konstrukcja jeżdżąca, co było bardzo zabawne gdy zawiał wiatr. Będąc bardzo lekką, ciuchcia ni z tego ni z owego majestatycznie ruszała z miejsca i odjeżdżała siną w dal.... :)
Dzięki nowatorskiemu połączeniu zakrętek od przetworów babci, patyczków, które kiedyś miały być strzałami i plastikowej rurki o niewiadomym przeznaczeniu, powstała konstrukcja jeżdżąca, co było bardzo zabawne gdy zawiał wiatr. Będąc bardzo lekką, ciuchcia ni z tego ni z owego majestatycznie ruszała z miejsca i odjeżdżała siną w dal.... :)
czwartek, 11 czerwca 2015
MANDALA JEZIORA
Na zdjęciach w poprzednim wpisie wystąpiło Jezioro Upinek w majowej szacie. To był ciekawy czas kiedy tam bylismy. Wiosenne punkciki pąków, małe i sztywne na początku kwietnia, wyrosły na tyle, że stały się liśćmi. Stały się delikatne, wiotkie, giętkie, poddające się wiatrowi.
SZELEST.
Czy zwróciliście kiedykolwiek uwagę, że zimowe drzewa są nieme, co najwyżej jakies trzaski, stęki, napięcia? Natomiast drzewa wiosenne rozmawiają, snują opowieści, cieszą się nowym życiem? A moment kiedy zaczynają szeleścić jest taki nie do uchwycenia?
A drzewa letnie szumią na potegę?
Wiosenne jezioro zainspirowało mnie do namalowania mandali - giętkiej, płynnej, organicznej:
I.Piszczelska "Mandala IV", 2015r, 70x100, akryle
Ma dwie nazwy: Mandala jeziora lub Mandala pragnień.
SZELEST.
Czy zwróciliście kiedykolwiek uwagę, że zimowe drzewa są nieme, co najwyżej jakies trzaski, stęki, napięcia? Natomiast drzewa wiosenne rozmawiają, snują opowieści, cieszą się nowym życiem? A moment kiedy zaczynają szeleścić jest taki nie do uchwycenia?
A drzewa letnie szumią na potegę?
Wiosenne jezioro zainspirowało mnie do namalowania mandali - giętkiej, płynnej, organicznej:
I.Piszczelska "Mandala IV", 2015r, 70x100, akryle
Ma dwie nazwy: Mandala jeziora lub Mandala pragnień.
poniedziałek, 8 czerwca 2015
JEZIORO
Odbicia, błyski, zmarszczki, refleksy, zawirowania – migotliwe, połyskliwe, nieuchwytne.
Trzciny tnące pionami łodyg poziomy zmarszczek - wyraziste, sztywne, zwielokrotnione w wodzie.
Liście na giętkich łodygach dostosowane do ruchu wody - obłe, poddające się, uległe, niknące w wodzie.
JEZIORO: płytkie i głębokie, przejrzyste i nieprzeniknione, połyskliwe i matowe, co chwilę inne, zmienne, współgrające z wiatrem, niebem, Słońcem....Tyle różnorodnych przeciwstawnych aspektów, niuansów składa się na większą całość. Wszystkie elementy są ważne, istotne, potrzebne. Są niezależne, ale zarazem są całością.
JEZIORO. Współistnienie. Harmonia.
Subskrybuj:
Posty (Atom)




