Na zdjęciach w poprzednim wpisie wystąpiło Jezioro Upinek w majowej szacie. To był ciekawy czas kiedy tam bylismy. Wiosenne punkciki pąków, małe i sztywne na początku kwietnia, wyrosły na tyle, że stały się liśćmi. Stały się delikatne, wiotkie, giętkie, poddające się wiatrowi.
SZELEST.
Czy zwróciliście kiedykolwiek uwagę, że zimowe drzewa są nieme, co najwyżej jakies trzaski, stęki, napięcia? Natomiast drzewa wiosenne rozmawiają, snują opowieści, cieszą się nowym życiem? A moment kiedy zaczynają szeleścić jest taki nie do uchwycenia?
A drzewa letnie szumią na potegę?
Wiosenne jezioro zainspirowało mnie do namalowania mandali - giętkiej, płynnej, organicznej:
I.Piszczelska "Mandala IV", 2015r, 70x100, akryle
Ma dwie nazwy: Mandala jeziora lub Mandala pragnień.
Wspólne zabawy plastyczne z dziećmi to powrót do świata wyobraźni. Zamieszczam tutaj historie różnych prac, zabaw, projektów robionych z dziećmi, przez dzieci lub dla dzieci, przez Wiktorię i rok młodszego Benia oraz przeze mnie, bo ja tez uwielbiam farby, kredki, i wszelkie prace ręczne. I na pewno znajda tutaj swoje miejsce również fotografie mojego męża Tomka. Takie bardziej kolorowe okruszki i beztroskie chwilki z naszego codziennego życia :)
czwartek, 11 czerwca 2015
poniedziałek, 8 czerwca 2015
JEZIORO
Odbicia, błyski, zmarszczki, refleksy, zawirowania – migotliwe, połyskliwe, nieuchwytne.
Trzciny tnące pionami łodyg poziomy zmarszczek - wyraziste, sztywne, zwielokrotnione w wodzie.
Liście na giętkich łodygach dostosowane do ruchu wody - obłe, poddające się, uległe, niknące w wodzie.
JEZIORO: płytkie i głębokie, przejrzyste i nieprzeniknione, połyskliwe i matowe, co chwilę inne, zmienne, współgrające z wiatrem, niebem, Słońcem....Tyle różnorodnych przeciwstawnych aspektów, niuansów składa się na większą całość. Wszystkie elementy są ważne, istotne, potrzebne. Są niezależne, ale zarazem są całością.
JEZIORO. Współistnienie. Harmonia.
niedziela, 31 maja 2015
WYSTAWA URZĘDNIK Z PASJĄ
Nie miałam pojęcia, że jest coś takiego jak Dzień Samorządu Terytorialnego - przypada 27 maja - a to trochę jak dzień urzędnika, samorządowego oczywiście...
Z tej okazji małe wydarzenie - zapraszam do obejrzenia wystawy, gdzie uchylamy rąbka tajemnicy co robią urzędnicy gdy nie piszą pism urzędowych... Wystawę można oglądać do końca czerwca.
I kilka zdjęć Tomka z wernisażu:
Z tej okazji małe wydarzenie - zapraszam do obejrzenia wystawy, gdzie uchylamy rąbka tajemnicy co robią urzędnicy gdy nie piszą pism urzędowych... Wystawę można oglądać do końca czerwca.
I kilka zdjęć Tomka z wernisażu:
czwartek, 21 maja 2015
DOMEK dla KOTA lub PROJEKT DOMEK ciąg dalszy....
Pozostanę w kocim temacie. Najbliższego kota mamy piętro wyżej. Kot i przesympatyczna właścicielka kota są ulubieńcami dzieci. Bardzo lubią ją odwiedzać i interesują się życiem jej pupila. Zaczęło się od niewielkich zabawek dla kota, a skończyło się na:
Opowiem jak to było. Wiktoria zaproponowała, że zrobi domek dla kota. Ponieważ uwielbia tworzyć przestrzenne konstrukcje, postanowiła, że punktem wyjścia dla kociego domu będzie stary domek, schowany dotąd bezpiecznie na strychu u dziadka. Domek przyjechał, sąsiadka wezwana na konsultacje poprosiła tylko nieśmiało, o wersję pionową, bo łatwiej przejdzie przez drzwi.... I prace w doposażaniu wnętrza ruszyły. Benio pomagał.
Domek został wyposażony w system przejść, otworów, miejsc do leżenia oraz .....w witrażowe okno w szktałcie kota.
Tymczasem w szkole na lekcję przyrody trzeba było opracować prezentację pt „Mój pupil” Świnek morskich jeszcze wtedy nie mieliśmy w domu, więc wybór Wiktorii padł na kota sąsiadki. Kot okazał się tylko pretekstem, bo prawdziwym tematem prezentacji Wiktorii stała się budowa domku. Nie było łatwo prezentować się publicznie przed całą klasą, temat bardzo tu pomógł. Skończony domek został przetransportowany piętro wyżej i oddany w posiadanie kota.
Po fazie testowania okazało się niestety, że kiedy domownicy są w komplecie, trudno żyje się z takim gabarytem w domu. Na prośbę sąsiadki ulubiony fragment konstrukcji domku został wymontowany i zaczął funkcjonować samodzielnie.
A tutaj instrukcje Wiktorii jak zrobić domek i zabawkę dla kota i co jest do tego potrzebne: PREZENTACJA WIKTORII
Opowiem jak to było. Wiktoria zaproponowała, że zrobi domek dla kota. Ponieważ uwielbia tworzyć przestrzenne konstrukcje, postanowiła, że punktem wyjścia dla kociego domu będzie stary domek, schowany dotąd bezpiecznie na strychu u dziadka. Domek przyjechał, sąsiadka wezwana na konsultacje poprosiła tylko nieśmiało, o wersję pionową, bo łatwiej przejdzie przez drzwi.... I prace w doposażaniu wnętrza ruszyły. Benio pomagał.
Domek został wyposażony w system przejść, otworów, miejsc do leżenia oraz .....w witrażowe okno w szktałcie kota.
Tymczasem w szkole na lekcję przyrody trzeba było opracować prezentację pt „Mój pupil” Świnek morskich jeszcze wtedy nie mieliśmy w domu, więc wybór Wiktorii padł na kota sąsiadki. Kot okazał się tylko pretekstem, bo prawdziwym tematem prezentacji Wiktorii stała się budowa domku. Nie było łatwo prezentować się publicznie przed całą klasą, temat bardzo tu pomógł. Skończony domek został przetransportowany piętro wyżej i oddany w posiadanie kota.
Po fazie testowania okazało się niestety, że kiedy domownicy są w komplecie, trudno żyje się z takim gabarytem w domu. Na prośbę sąsiadki ulubiony fragment konstrukcji domku został wymontowany i zaczął funkcjonować samodzielnie.
A tutaj instrukcje Wiktorii jak zrobić domek i zabawkę dla kota i co jest do tego potrzebne: PREZENTACJA WIKTORII
sobota, 4 kwietnia 2015
PEŁNIA KSIĘŻYCA
Dzisiaj jest pełnia. Ale tak naprawdę to praca Wiktorii pt" Moja przygoda w kosmosie". Technika bardzo pomieszana.
Ta pełnia powstała miesiąc temu w trakcie moich studiów z arteterapii i była odpowiedzią na pytanie "A Tobie co do szczęścia potrzebne?" Niesamowite było to, że kiedy przyjechałam do domu, taką samą zobaczyłam za oknem :)
I.Piszczelska "Mandala III", 2015r, 70x100, akryle
A tutaj namalowałam pełnię życia w mandali.... Chociaż skojarzenia innych bywają zaskakujące: Tomek widzi witraż, Benio powiedział, że to 11 strazników jądra Ziemi, Wiktoria natomiast, że to Ziemia wywrócona na lewą stronę.... Na malarstwie Renata dostrzegła wnętrze kopuły, a sama patrząc na nią czuję się czasem jakbym była wewnątrz drzewa.
piątek, 3 kwietnia 2015
WIELKANOCNE PISANKI
Niedawno prowadziłam wielkanocne warsztaty plastyczne w klasie Wiktorii. Pomysł zakładał wykorzystanie kolorowych, wzorzystych papierów. Jeśli tylko wpadnie mi coś fajnego w ręce, zostawiam. Te „cosie” są bardzo różne, czasem zachwycają pięknym odcieniem koloru, a czasem ciekawym wzorem: wewnętrzna strona koperty, wzór na reklamówce, reklama w gazecie, stary plakat czy próbka tapety. Szczególnie próbki tapet są wdzięcznym materiałem do plastycznych zabaw. Pomysł był bardzo prosty: na jednej kartce formatu A4 dzieci przyklejały kolorowe paseczki o szerokości około centymetra, które komponowały dowolnie: czasem był to rytm, czasem tonacja, czasem szersze i mniej, a czasem ktoś wolał wielkanocny motyw stworzyć kredkami. Na tę kartkę naklejały potem drugą, identycznej wielkości, z dziurą w kształcie jaja i wychodziła piękna pisanka.
Urocze było obserwowanie jak przy tej plastycznej zabawie ujawniła się różnica płci: chłopcy zazwyczaj uznawali, że to już koniec, a dziewczynki, że to dopiero świetny początek. Upiększały dalej pisanki brokatami, napisami, kwiatami wyciętymi z tapet i cudownie było patrzeć jak jest to coraz bardziej swobodne i odległe od mojego pomysłu.
Urocze było obserwowanie jak przy tej plastycznej zabawie ujawniła się różnica płci: chłopcy zazwyczaj uznawali, że to już koniec, a dziewczynki, że to dopiero świetny początek. Upiększały dalej pisanki brokatami, napisami, kwiatami wyciętymi z tapet i cudownie było patrzeć jak jest to coraz bardziej swobodne i odległe od mojego pomysłu.
piątek, 27 marca 2015
LATA CZY NIE LATA?
To był jeden z tych dni gdy przyszłam do pracowni malarskiej bez planu i bez oczekiwań. Pomalowałam bardzo swobodnie karton 100 x 70 szerokim pędzlem takimi kolorami jakie akurat tego dnia czułam, a z jednej z przypadkowych plam narodził się ptak. Zupełnie samoistnie otoczenie ptaka ułożyło się samo: regularna, uporządkowana, schematyczna szachownica z której ptaszysko wylatuje i bezkresne, wolne gwiaździste niebo do którego dąży. Wyszło ciut, a może nawet ciut bardzo, symbolicznie, z konkretnym, mocnym przesłaniem.
Mocno zdziwiłam się więc, gdy na konsultacji WSP usłyszałam, że moje ptaszysko nie lata! Że ono, owszem bardzo by chciało, ale jest w tą szachownicę organicznie wrośnięte, więc nie może. Że gdybym namalowała cień rzucany przez ptaka na szachownicę, pojawiłaby się przestrzeń i wtedy byłoby jasne, że leci. Rzeczywiście dostrzegłam to: moje ptaszysko jest jak samolot, którego koła ciągle jeszcze dotykają ziemi i jeszcze nie oderwał się od podłoża.
Obraz pod tytułem „Marzenie o wolności” trafił na wystawę „Kobiece Światoprzestrzenie” w Galerii Okno w Starej Iwicznej. Najpierw zobaczyłam folder z wystawy i tutaj szok: moje ptaszysko lata! Jakim cudem? Przecież go nie tknęłam! Więcej, kiedy zobaczyłam go na żywo wrażenie było podobne. Oderwało się od szachownicy! W galerii okazało się że cień rzucany przez ptaka na szachownicę to mój własny cień, a w folderze najprawdopodobniej cień rzucany przez osobę robiącą zdjęcie. Wrażenie jest zupełnie inne, niż wtedy gdy obraz wisiał na Bielanach.
Wystawę "Kobiece Światoprzestrzenie" można oglądać do 13 kwietnia 2015r.
Mocno zdziwiłam się więc, gdy na konsultacji WSP usłyszałam, że moje ptaszysko nie lata! Że ono, owszem bardzo by chciało, ale jest w tą szachownicę organicznie wrośnięte, więc nie może. Że gdybym namalowała cień rzucany przez ptaka na szachownicę, pojawiłaby się przestrzeń i wtedy byłoby jasne, że leci. Rzeczywiście dostrzegłam to: moje ptaszysko jest jak samolot, którego koła ciągle jeszcze dotykają ziemi i jeszcze nie oderwał się od podłoża.
Obraz pod tytułem „Marzenie o wolności” trafił na wystawę „Kobiece Światoprzestrzenie” w Galerii Okno w Starej Iwicznej. Najpierw zobaczyłam folder z wystawy i tutaj szok: moje ptaszysko lata! Jakim cudem? Przecież go nie tknęłam! Więcej, kiedy zobaczyłam go na żywo wrażenie było podobne. Oderwało się od szachownicy! W galerii okazało się że cień rzucany przez ptaka na szachownicę to mój własny cień, a w folderze najprawdopodobniej cień rzucany przez osobę robiącą zdjęcie. Wrażenie jest zupełnie inne, niż wtedy gdy obraz wisiał na Bielanach.
Wystawę "Kobiece Światoprzestrzenie" można oglądać do 13 kwietnia 2015r.
Subskrybuj:
Posty (Atom)







